Nowy Bufet

NOWY BUFET
UL. MOGILSKA 15A
TELEFON 12 346 17 49
PN–PT 10.00–16.00

15 stycznia 2018

  Bardzo dobrą rzecz widzieliśmy w weekend. Był to pierwszy odcinek nowego show Davida Lettermana – „My next guest needs no introduction”. Formuła jest taka, że raz w miesiącu gospodarz programu spotyka się ze swoim bardzo popularnym gościem gdzieś w sali teatralnej na Uniwersytecie Nowojorskim. I sobie ucinają pogawędkę. Letterman odkąd opuścił „The Late Show” troszkę zmienił emploi, zapuścił się. W zasadzie to zapuścił dość długą, śnieżnobiałą brodę i wyglądałby jak Santa Claus z reklamy, gdyby przytył jakieś czterdzieści kilogramów.
Powiedzialabym, że pierwszego gościa nie trzeba nikomu przedstawiać, no ale taki jest tytuł programu, a na pierwszy ogień poszedł Barack Obama. I to jest naprawdę fantastyczna rozmowa. Jest dużo radości, są wzruszenia, jest szacunek i miłość do najbliższych i co bardzo ważne – jest pokora. Kiedy po piątkowym oglądaniu weszłam do kuchni na śniadanie i włączyłam radio i usłyszałam jakiegoś pana posła z naszego sejmu, po dziesięciu sekundach przełączyłam z obrzydzeniem. To są tak odległe galaktyki że jakiekolwiek porównywanie nie ma sensu. I moi drodzy – goście (następny będzie George Clooney, za miesiąc) są raczej z kręgów demokratycznych – podzielający ich poglądy będą kontenci, a niepodzielający przynajmniej będą mogli popatrzeć na dobry telewizyjny show na najwyższym poziomie. Takiego u nas nie ma i długo nie bedzie, dlatego zachęcam do spojrzenia, jak taka rozmowa powinna wyglądać.
Natomiast tak powinien wyglądać lancz (przynajmniej dzisiejszy):
– krem z buraków z jogurtem
– marokański tagine z kurczakiem, suszonymi morelami, orzechami nerkowca, kolendrą i kaszą bulgur
– tarta z duszoną w winie cukinią, suszonymi pomidorami i serem grana padano
– tarta z kremem czekoladowym, odrobiną brandy i porzeczkami.