21 lutego 2018

  Cóż Moi Drodzy – miały być śmieszki, heheszki, nieskrepowana atmosfera, wolna miłość. Tymczasem przed chwilą zepsuł się grill i wybiło korki. Co to oznacza dla nas i dla Was? Oznacza to mniej więcej tyle, że dziś nie grillujemy. Nie zgrillujemy Wam rubena – ale możecie sobie kupić niezgrillowanego i zrobić to sami w domu. Nie zrobimy również naleśników amerykańskich, grillowanej focaccii z jajkiem i jajka do sałatki. Ale cała reszta jak najbardziej jest – lancz jest gotowy, tarta też, słodkie czeka na amatorów. W zwyczajowej kolejności wygląda to tak:
– ribollita, czyli włoska zupa warzywna z fasolą, jarmużem, kapustą, ziemniakami, oliwą extra vergine i kalafiorem – w związku z feriami mamy jej całkiem sporo z dnia wczorajszego, a oznacza o tylko tyle, że dziś jest jeszcze smaczniejsza
– tajskie zielone curry z kurczakiem, warzywami ( bakłażan, mini kolby kukurydzy, groszek, fasolka szparagowa
– tarta z brokułem, serem gruyère, pomidorami suszonymi i pesto
– blondie, czyli ciasto z prażonymi orzechami nerkowca i kawałkami białej czekolady, z kremem z masła orzechowego i wanilii.