Nowy Bufet

NOWY BUFET
UL. MOGILSKA 15A
TELEFON 12 346 17 49
PN–PT 10.00–16.00

1 lutego 2019

  
W przeciwieństwie do miażdżącej większości widzów, oraz wszelkiej maści krytyków, należymy do tych nielicznych, którym drugi sezon „True Detective” podobał. Oczywiście pierwszy podobał się bardziej, ale daleka jestem od nazywania drugiego „rozczarowujacym”, czy „kuriozalnym”. Mial swoje niedociągnięcia, ale chociażby obsada była dobrze skompletowana. Oglądamy teraz trzeci, w którym twórcy wrócili do pierwotnej koncepcji – są zaginione dzieci, jest sprawa sprzed lat, są trzy plany czasowe. Ale ja nie jestem do końca przekonana – po czterech odcinkach skłonna jestem uznać wlaśnie ten sezon za najsłabszy. Nie znam motywów twórców, ale wygląda to trochę tak, jakby po miażdżącej krytyce ugięli się pod presją i dostarczyli sprawdzony wzorzec, który tak świetnie zadziałał. Nie mówię że jest źle, bo aktorstwo bardzo dobre, no i -dla mnie wysuwająca się na pierwszy plan – charakteryzacja protagonistów, dzięki której od razu wiemy czy jesteśmy w osiemdziesiątym, dziewięćdziesiątym, czy w dwa tysiące piętnastym. Po prostu póki co trochę wieje tam nudą – w trzecim odcinku wydarzyła się tylko jedna rzecz, która trochę pchnęła fabułę do przodu. Poczekamy jak się rozwinie. A że mało mi pana Mahershala Ali, bo zwrócił moja uwagę już jako Remy Danton w „House of Cards”, zobaczę w sobotę „Green Book”. Wprawdzie Aragorn jest tam trochę utyty, ale i tak obaj panowie w trailerze i na plakatach prezentują wyjątkowo zgrany duet.
Az chce mi się napisać, a propos „zgranego duetu” o naszej bufetowej dwojce, ale może sobie daruję i przejdę od razu do meritum. Dziś na lancz proponujemy Wam:
– krem z soczewicy i marchewki z kminkiem i kolendrą
– kilka porcji toskańskiej zupy pomidorowej
– makaron penne z grillowaną cukinią w sosie śmietanowo-winnym, z zielonym pieprzem i serem pecorino romano
– tarta ze szpinakiem, gorgonzolą i pestkami słonecznika
– brownie z sosem karrmelowym.