15 marca 2019

Zastanawiam się jak to jest, że niektóre kiedyś lubiane blogi czy kanały na YouTube, wraz ze wzrostem popularności prowadzących, znacząco tracą na wartości. Zastanawianie to jest czysto retoryczne, bo chyba znam odpowiedź. Wzrost popularności często idzie z rozrostem ego i przekonaniem, że jeśli znam się doskonale na swojej dziedzinie, to znam się także na innych. A skoro mam dziesiątki czy setki tysięcy subskrybentów, to oni na pewno są bardzo zainteresowani tym co myślę o filmie „Kler”, ostatnich wydarzeniach politycznych, czy o tym, jak powinni zachowywać się rodzice z dziećmi w restauracjach. Wywnętrzających swoje poglądy na tematy inne niż ten, na którym się znają cechuje kompletny brak narzędzi. Coś tam przeczytają na jakimś portalu (często tylko nagłówek), recenzują film, a nie pamietają nazwiska reżysera. Generalnie budzą zażenowanie swoją niewiedzą. Jedno ich utwierdza w słuszności zamieszczania swoich dywagacji w sieci – takie filmiki mają rzeczywiście większą oglądalność i komentowalność niż zwykłe, a więc to działa. A kto zasmakował mikrosławy i na przykład w dużej mierze utrzymuje się ze swojego kanału, ten brnie i brnie coraz dalej.
Na szczęście jest to mniejszosć, a liczba ludzi, którzy maja coś ciekawego do przekazania w specjalistycznych dziedzinach nie brakuje. Można więc zostawić lamusów za sobą i znaleźć sobie inny kanał. I my tak robimy – a właściwie małżonek szuka, a ja jak zwykle na gotowe. Bo generalnie wolę papierowa gazetke, albo jakaś ksiązkę. Ale jeśli znajdzie coś ciekawego, chętnie się podczepiam.
A Wy śmiało możecie się podczepić pod nasz dzisiejszy lancz. A takie są podczepialskie propozycje:
– ribollita – włoska zupa multiwarzywna z bulgurem, jarmużem i oliwą – pyyszna
– czerwone curry wegetariańskie w mleczku kokosowym, z groszkiem cukrowym i ryżem basmati
TRZY PORCJE CHILI CON CARNE
– tarta z cukinią, oliwkami liguryjskimi i serem pecorino romano
– sernik nowojorski z musem malinowym.