Nowy Bufet

NOWY BUFET
UL. MOGILSKA 15A
TELEFON 12 346 17 49
PN–PT 10.00–16.00

23 stycznia 2020

  
Zauważam u siebie jakieś mikre występowanie potrzeb konsumpcyjnych, a w zasadzie to ich stopniowe ograniczanie. Kupuję niby Vogue Polska, ale nie jako przewodnik po świecie mody i high life, w których to dziedzinach chciałabym widzieć siebie i dlatego jak neofitka – Ross O’Grodnick – podpatruję świat niedostępny, z zamiarem podbicia i udomowienia. W zasadzie to lubię popatrzeć na fajne zdjecia, poobserwować trendy, poczytać o dziwnych ludziach z jednego procenta, ale nie przekłada się to na dzikie latanie po sklepach i wydawanie ciężko zarobionych pieniędzy na coraz to nowe looki i must have. Prawda jest taka, że mam szafę pełną ciuchów, z których na codzień chodzę w jednej czwartej (jeszcze z 10-15 lat i zamienią się w vintage). Zimą do pracy zakładam zestaw spodnie-sweter, który mam na sobie tylko na czas przejazdu rowerem z pracy i do pracy – a w Bufecie i tak przyoblekam kuchenne giezło. Zegarek noszę w weekendy – próbowałam do pracy, ale zaszedł mi parą, spadł ze dwa razy w ferworze, więc odpuściłam. Z biżuterią podobnie. Że nie wspomnę o spiętych, ulizanych włosach, ze względów higienicznych rzecz jasna. Tak więc przemykam po ciemku z rana i z popołudnia – szara i niewidzialna, ale trend wiosenny znająca. W weekend za to jest fryzura, są usta, bywa obcas – po tygodniu w czarnym wdzianku mam potrzebę przysłowiowego „zrobienia się na bóstwo”. Pewnie dlatego mało kto z Was mnie poznaje na mieście – ale ja Was widzę, Moi Drodzy. Widziałam naszego klienta nawet w przemyskiej kawiarni, jak zajadał wyrób cukierniczy przy stoliku, z dużym apetytem. Niektórzy nawet mieszkają po sąsiedzku. Bywa też odwrotnie – jedna pani przychodzi codziennie od dawna, a dopiero niedawno przypadkiem zgadałyśmy się, że mieszka trzydzieści metrów ode mnie. Nie wiem, jak to spuentować, wiec powiem: tak, tak – tak to bywa.
Bywa też u nas sos boloński, sernik i inne specjały. A właśnie – a propos bolońskiego, to dodałam dziś do niego guanciale – jest to dojrzewające podgardle wieprzowe – tłusta wędlina z Lazio, składnik oryginalnej carbonary i amatriciany – wzbogaciło trochę smak naszego dzisiejszego sosu. Zachowując zwyczajową kolejność, przedstawiam Wam te specjały poniżej:
– krem z soczewicy i marchewki, z kminkiem i kolendrą
– gnocchi z ragu bolońskim z wołowiny i warzyw, z natką pietruszki i serem grana padano
– tarta z pieczonym kalafiorem, suszonymi pomidorami i serem pecorino romano
– sernik nowojorski z musem malinowym.