Nowy Bufet

NOWY BUFET
UL. MOGILSKA 15A
TELEFON 12 346 17 49
PN–PT 10.00–16.00

10 marca 2020

  
Krzysztof Varga zachwyca się „Hejterem” Jana Komasy. Cóż – ja tych zachwytów nie podzielam, co nie znaczy że film mi sie nie podobał. Podobał, owszem, ale tak 6,8/10. Czyli można obejrzeć, ale nie jest to konieczność. Co do jednego się zgadzamy z polsko-węgierskim pisarzem i felietonistą – Maciej Stuhr gra ciągle jedna rolę, nieważne w jakiej go obsadzają. Oraz: poprzednia „Sala Samobójcow” jest filmem okropnym. Tutaj sporo rzeczy jest nieźle uchwyconych, twórcy nie szczędzą krytyki elitom (a przecież z takich właśnie elit wywodzi się sam Jan Komasa), oprócz wyżej wymienionego Macieja aktorzy są bardzo dobrzy. Ten młody Maciek Musiałowski (ale mu się przytrafiło, cholibka, żeby nazywać się prawie tak samo jak inny młody aktor 😀 ) naprawdę daje radę. Ma taką specyficzną, przyciągającą uwagę twarz, a jego uroda wraz z wiekiem bedzie ewoluowała w stronę Janusza Chabiora – tak sądzę. Nie wyszłam zawiedziona, chociaż troche niejasne były dla mnie motywy psychologiczne, które doprowadziły do aż takiej eskalacji, oraz momentami trochę się akcja ciągnęła i dłużyła. „Miasta 44” nadal nie mam ochoty obejrzeć – trailery zniechęciły mnie najskuteczniej. Ale na pewno Komasa ma bardzo dobry warsztat i wie, co chce przekazać. Ale jeśli widzieliście „Idy marcowe”, „Utalentowanego Pana Ripleya”, czy świetnego „Wolnego Strzelca”, to widzieliście już tę historię. W lepszym wydaniu.
U nas dziś dwa lancze, bo zostało nam chili con carne z wczoraj. Wszystkie pozycje dzisiejszenu menu wyglądają następująco:
– zupa kukurydziana
– kokosowe curry z dyni i batatów, z kolendrą, orzeszkami ziemnymi i ryżem basmati
– chili con carne z mielonej wołowiny, z papryką, fasolą i pomidorami
– tarta z pieczarkami z odrobiną białego wina, gorgonzolą i świeżą bazylią
– sbriciolata z malinami i ricottą.