Nowy Bufet

NOWY BUFET
UL. MOGILSKA 15A
TELEFON 12 346 17 49
PN–PT 10.00–16.00

7 kwietnia 2020

Jako że czas spędzany na zewnątrz uległ gwałtownemu skurczeniu, a za pojechanie samochodem na przegląd można teraz dostać mandat, postanowiliśmy wziąć sprawy kultury fizycznej w swoje ręce. Otóż – małżonek wygrzebał z najwyższych, zakurzonych półek poradnik „Trening więzienny”, który daaaawno temu był zakupił, raz przeszedł prawie cały cykl treningowy, po czy odłożył na półkę. Myślał pewnie, że nigdy nie będzie już z niej korzystał, ale w obecnej sytuacji najpierw nieśmiało zaczął kartkować, a potem wyszedł z propozycją, żebyśmy ćwiczyli razem. Zgodziłam się ochoczo, bo ograniczenie ruchu sprawia, że prawie czuję, jak moje szare komórki obumierają.
Czymże jest trening więzienny? To zestaw ćwiczeń do wykonywania w zamknięciu, jeśli masz do dyspozycji tylko siłę własnych mięśni, ścianę, podłogę, pryczę i w późniejszych etapach drążek. Na razie zaczynamy skromniutko – od pompek przy ścianie i przysiadów w świecy. Dwa razy w tygodniu, więc póki co nie kosztuje nas to w zasadzie żadnego wysiłku. Dziś jest dzień ćwiczeń, więc jak tylko małżonek wróci, to pompkujemy. A po pompeczkach? Oczywiście węglowodanki! Najlepiej z makaroniku z aglio olio pomodoro – tym boskim sosem, którego przygotowanie jest banalne, a smak jedyny w swoim rodzaju. A oto przepis: 2 puszki krojonych pomidorów, kilka ząbków czosnku (wedle gustu), ostra papryczka – suszona lub świeża, olej z pestek winogron, albo oliwa z wytłoczyn, albo dobry rzepakowy – szklanka, grana padano lub parmezan, plus natka pietruszki, która na zdjęciu nie widnieje, bo wczoraj zapomniałam jej kupić. Trzeba wziąć wysokie naczynie, garnek lub rondel. Na niewielkiej ilości oleju pozsmażyć wyciśnięty czosnek, dodać papryczkę (wedle gustu i tolerancji na ostre). Ja czosnek zaczyna się złocić, zalewamy całość pomidorami z puszki i resztą oleju. Doprowadzamy do wrzenia i zmniejszamy ogień, tak żeby tylko pykało. I to trwa tak godzinę do półtorej – w tym czasie trzeba co i raz zamieszać żeby się nie przypaliło. Gdy woda odparuje na tyle, żeby pomidory nie były już rzadką masą, doprawiamy do smaku solą, ewentualnie jeszcze doostrzamy. Podajemy z długim makaronem – linguine, spaghetti, tagliatelle. Ale jeśli macie tylko krótki to też jest ok. Posypujemy serem i natką i gotowe.