Nowy Bufet

NOWY BUFET
UL. MOGILSKA 15A
TELEFON 12 346 17 49
PN–PT 10.00–15.00

15 kwietnia 2021

Świat mody triumfalnie wieszczy koniec ery szpilek – w 2020 roku sprzedało się ich o 45 procent mniej. Z jednej strony wiadomo – pandemia – jeśli jakichś butów sprzedaje się więcej to tylko sportowych. Od dawna już sneakersy notują niebotyczne wzrosty i już od dobrych dziesięciu lat również wielkie domy mody, tworzące kolekcje haute couture, mają je w swoich kolekcjach. Myślę że same obcasy – wszystkie te słupki, kaczuszki, czy nawet koturny – pozostaną z nami na dłużej, ale szpilki czeka los gorsetów – po prostu znikną z jadłospisu tekstylnego. I tak jak gorsety będą się czasem pojawiać w jakichś dekadenckich kolekcjach. Nie będę za nimi tęskniła – nie tylko z powodu dość wysokiego wzrostu. Mam nawet dwie pary – obie dostałam, a jedna ponoć nawet grała w serialu „Bodo” – za każdym razem jak zakładam je przed lustrem (a nie jest to częsta praktyka), dolne kończyny wyglądają nieziemsko, ale ja czuję się jak więźniarka stroju, jak pokraka, co by nawet do tramwaju nie podbiegła. Ale co do stabilniejszych obcasów – tu przyznaję, że bardzo za nimi tęsknię. Nawet wczoraj myślałam o tym, że fajnie fajnie, wycieczka do lasu, sportowa bluza i tenisówki – ale kiedy, do ciężkiej Anielki, założę w końcu elegantsze buciki do innych niż dżinsy spodni?!? Tak – pragnę tego i nawet nie zamierzam tych pragnień ukrywać. Pragnę się ładnie ubrać i iść wraz z małżonkiem do części barowej restauracji Szara, gdzie ulubiony barman poda nam „to co zwykle”. I tu się chyba zawiera clou mojego bólu z dołu pleców – pragnę „tego co zwykle”, „tego co zawsze”, „tego samego co zazwyczaj”. Z braku laku postanowiłam, ze jutro po prostu ubiorę się ładnie po domu, naleję winko do kryształowych kieliszków i będę się bawić w normalność. Na zabawie czas płynie najprędzej, więc może dotrwam na trybie „party” do pierwszych luzowań. Wy też dotrwacie. A pomogą Wam w tym nasze specjały, zwłaszcza sos karmelowy na brownie, którego właśnie zjadłam całą łyżkę – bez winy i wstydu, za to z ogromnym apetytem. A dzisiejsze menu prezentuje się tak:

  • krem z soczewicy i marchewki z kminkiem i kolendrą (niewegański)
  • chili con pavo – z indykiem, czerwoną fasola, kukurydza, cukinią i ryżem
  • cztery porcja tagliatelle alla putanesca
  • tarta pieczoną dynią, suszonymi pomidorami, kozim serem i czosnkiem niedźwiedzim
  • czekoladowe brownie z sosem karmelowym.

PS. Jeszcze trochę, a wyznam Wam, iż pomimo tego że jestem drwalem, naprawdę pragnę chodzić w damskich ciuszkach 😁