
Nasz Kenwoodzik – wybaczcie zdrobnienie, ale jest z nami już ponad osiem lat i gdyby nie jego obecność, byłoby nam trudniej – otóż nasz Kenwoodzik (Kenłudzik – chciałam zobaczyć, jak to wygląda napisane po polsku) znowu niedomaga. Na przełomie roku będzie miał czwartą operację wszczepienia nowego serca. Niektórzy z Was pewnie nie wiedzą, ale kiedyś chciał,popełnić seppuku i sam się zrzucił na podłogę. Wrzucałam nawet kilka lat temu filmik z tego wydarzenia – seppuku się nie powiodło, bo kosz na śmieci zamortyzował upadek, a Kenwood ciagle działał w trakcie.
Czwarte serce czeka już w paczkomacie na Kordylewskiego – paczkomat ten nazywa się dumnie „na posesji za cukiernią” – a owa posesja to zabłocone krzaczory na tylnej ścianie budyneczku, w którym znajduje się cukiernia. Słowo „posesja” w nazwie nie przestaje mnie bawić.
Dziś po pracy podejdziemy na tę posesję, żeby wyjąć z szafki serce i kilka innych gadżetów w celu odświeżenia i polepszenia egzystencji naszego robota kuchennego. Na nasze szczęście jego konstrukcja jest niezwykle prosta, a każdą część można dokupić oddzielnie. Małżonek dokona więc operacji i AGDziak jeszcze sobie pożyje w lepszym komforcie. A my razem z nim.
Za oknem – niespodzianka – znowu pada. Jest przepięknie – chociaż po nieodśnieżonych chodnikach i ścieżkach jeździ się jak po piasku na plaży, to i tak nie zepsuje to mojego humoru. Mam nadzieje że i Wasz humor będzie dobry, kiedy Wam napiszę, co dziś na lancz:Obrotny, ma głowę na karku, ma łeb do interesów – bardzo często używamy tych określeń wobec człowieka, który potrafi na wszystkim zarobić. Czasem faktycznie tak jest. Ale bardzo często w taki eufemistyczny sposób określa się cechę, która niby jest na liście siedmiu grzechów głównych, ale urosła do rangi najbardziej pożądanej.
To chciwość. Często ten sprytny, cwany i obrotny to po prostu człowiek chciwy – chciwy na pieniądze. Jeśliby spytać ludzi, czy chciwość to dobra cecha, odpowiedzi pewnie będą negatywne. Ale jak powiemy, że ktoś ma łeb na karku – to zupełnie co innego! Wtedy to jest ktoś, kogo się raczej podziwia, niż jest się zniesmaczonym.
Chciwość może objawiać się sprytnym obchodzeniem przepisów, żeby zarobić dodatkowe pieniądze. Albo nieetycznym ale jeszcze zgodnym z przepisami prowadzeniem interesów. Może być też bardziej przyziemna – na pewno niektórzy z Was mają takich znajomych, którzy zawsze przy płaceniu w knajpie mają niedziałającą kartę, albo akurat zapomnieli portfela. Zwykle wtedy ktoś założy za takiego, żeby oszczędzić wszystkim niezręcznej sytuacji, a potem nie może się doprosić o zwrot pieniędzy. I nie chodzi o to, że ten ktoś tych pieniędzy nie ma – po prostu wyżej ceni zachowanie ich w portfelu niż społeczną akceptację.
Jest świetny film o kryzysie finansowym z 2008 roku zatytułowany „Margin Call”, u nas pokazywany był jako „Chciwość” – ten jeden wyraz oddaje w pełni rdzeń filmu, mimo że „margin call” znaczy coś zupełnie innego. I on we wspaniały sposób o chciwości opowiada.
Tak, oczywiście – zainspirowałam się wczorajszą „nocną zmianą” na budynku naprzeciwko.
Abstrahując – pora na przedstawienie Wam wszystkich pozycji z naszego dzisiejszego menu. A jest ich trochę. Zaczynam:
- kokosowa zupa dahl z soczewicy i pomidorów
- gnocchi z gorgonzolą, suszonymi pomidorami i natką pietruszki
- tarta z cukinią duszoną z białym winem i serami: fontal u blu (ostatni oczywiście z niebieską pleśnią)
- tarta z białej czekolady z kardamonem, polana musem truskawkowym.