Nowy Bufet

NOWY BUFET
UL. MOGILSKA 15A
TELEFON 12 346 17 49
PN–PT 10.00–15.00

15 grudnia 2023

Dziś wjeżdżają na lancz takie właśnie gnocchi. Przyjechały do nas w zastępstwie tych z La Molisana, które zwykle zamawiamy. Normalnie są dużo droższe i nie kupujemy ich na lancz, ale tym razem innych nie było i cenę dostaliśmy atrakcyjniejszą. Są to gnocchi świeże – oznacza to, że trzeba jedynie je podgrzać i można podawać – bez gotowania. Mają także super skład – a przynajmniej producent nas o tym przekonuje na opakowaniu. Pisze bowiem, że robione są z ziemniaków gotowanych w mundurkach na parze (oczywiście słowo „mundurki” nie pada – jest zwykła skórka – no ale nasze mundurki to bardzo ładne, trochę poetyckie określenie). Jako że są świeże, mają dość krótką datę, a w składzie tylko ziemniaki, mąkę, sól, jajka i olej słonecznikowy. Kształt też mają prosty, w związku ze swoją prostotą składu – takie cięte kopytka.
Podamy je z sosem z gorgonzoli, świeżymi pomidorami i natką pietruszki.
Umieściłam je na tle naszej hyde parkowej ścianki obok terminala płatniczego. Możecie tu zaobserwować także sławetną naszywkę z czapki w lewym górnym rogu. A ten pan z brodą to prawdopodobnie Karol Darwin, który mówi (chcę wierzyć, źe mówi do mnie): „niezły z Ciebie homo sapiens” – tak zrobiłam zdjęcie, że napis ucięłam. W prawym górnym rogu termometr wraz z pomiarem wilgotności – na chwilę obecną temperatura u nas wynosi 18,9 stopnia i suckesywnie rośnie – zwykle dobija do 20,3. Ta owalną naklejka to oczywiście wlepka sławiąca Ukraińskich obrońców z Wyspy Węży – jest tam nawet słynne na cały świat zdanie, gdzie ma sobie pójść ruski wojenny okręt podwodny – wszyscy wiemy gdzie, więc nie będę dokładnie cytować. Widać też serduszka WOŚP. Reasumując – gnocchi di patate mają naokoło zacne towarzystwo – wszyscy zebrani do kupy mogliby stworzyć całkiem udatny klub dyskusyjny o różnych proweniencjach i konotacjach. Oczyma wyobraźni widzę skecz Monty Pythona, w którym spersonifikowani przedstawiciele naklejkowych frakcji toczą między sobą dyskusję – równie abstrakcyjną, co jałową i turbo zabawną dla widzów. Nawet termometr, na wzór Anny z Little Britain, mówiącej „Computer says: NO”, mógłby od czasu do czasu rzucać beznamiętne:”Humidity is perfect”, albo coś podobnego.
Widzę tę scenkę – mam nadzieję, że i Wy ją widzicie – każdy swoją, każdy inaczej zabawną, ale mocno osadzona w konwencji Latającego Cyrku.
Czas więc na zmianę konwencji – na bardziej przyziemną, zaopatrzeniową, z piramidy Maslowa.
Oto nasz lancz:

  • harira – marokańska zupa z soczewicy i ciecierzycy
  • gnocchi di pataty z sosem z gorgonzoli, pomidorami pietruszką
  • tarta z brokułami, serem halloumi i oliwkami liguryjskimi.