24 marca 2026


Byliśmy ty jak zwykle w niedzielę, żeby zrobić przygotówkę na poniedziałek – zajmuje nam to zwykle dwie godziny. Potem możemy już odetchnąć i cieszyć się wolną niedzielą aż do wieczora. Kiedy kończyliśmy pracę i małżonek podszedł do okna, żeby zasłonić zasłony, zwrócił się do mnie:
- Ktoś Ci dał prezent
Spojrzałam nieufnie, bo jako prezent zostawiony na rowerze wyobraziłam sobie torbę ze śmieciami przewieszoną przez , albo kolejną dziurę od peta w nakładce na siodełko. Mam ich już kilka i ostatnio przedzierzgnęły się we większą – zarówno u nas w kamienicy, jak i tutaj sąsiad z góry pali sobie na balkonie/na klatce i strzepuje na mój rower papierosowe smrody albo rzuca peta.Nigdy nikogo nie złapałam, ale ślady popiołu i wypalone dziury mówią same za siebie.
Wyjrzałam więc przez okno, a tam… dodatkowe siodełko. Serio – ktoś dał mi w prezencie duże wygodne siodełko razem z rurą. Nie wiem – może to ten sąsiad – niszczyciel mienia poczuł ukłucie sumienia i na pociechę postanowił wynagrodzić mi stratę? Ale mógł to być każdy – każdy z odpowiednią fantazją, lub odpowiednio dużym poczuciem winy. Nie wiem, ale dziękuję. Jak moje siodło ulegnie destrukcji, na pewno małżonek zamontuje mi to sprezentowane.
Co do prezentów – też mamy dziś dla was kilka – ale trzeba za nie trochę zapłacić. Juz Wam wymieniam w podpunktach: - krem porowo-ziemniaczany z grzankami
- kokosowe curry z kurczakiem, fasolką szparagową, cukinią i bakłażanem, doprawione zieloną pastą curry, trawą cytrynową i liśćmi limonki, podawane z ryżem basmati
- sześć porcji makaronu farfalle al pesto mojej produkcji, ze świeżymi pomidorami i serem grana padano
- tarta z minimpieczarkami, mozzarellą fior di latte i czosnkiem niedźwiedzim.