5 maja 2026

Wycieczka do Tarnowa nie obyła się bez strat, bo zostawiłam na ławce na peronie termos z herbatą. Zauważyłam, że to moja pięta achillesowa – wstawać z ławki gdzieś na zewnątrz i nie obejrzeć się za siebie. Półtora roku temu w taki sposób straciłam czapkę – siedziałyśmy sobie w słońcu we wrocławskim parku Tołpy i zdecydowałyśmy iść dalej. A że miałam jasny płaszcz, to sobie usiadłam na ciemnej czapce. Cóż – zorientowałam się że jej nie mam tak daleko,od owego,parku, że nie było sensu wracać. Na szczęście pod Halą Stulecia na pchlim targu zakupiłam nawet ładniejszą, bo stała tam pani z kolorowymi włóczkowymi czapkami własnego wyrobu. A kiedy jechałam tydzień temu w Beskid Wyspowy i czekałam rano na tramwaj do pracy, o mało co nie zostawiłam na ławce torby podróżnej. Tramwaj podjechał, ja wsiadłam i szykuje się do kasowania biletu, gdy jakiś pan pyta, pokazując na przystanek: “To Pani torba?”. Na szczęście zdążyłam jeszcze wyskoczyć z tramwaju, porwać torbę w biegu i wskoczyć z powrotem.
Musze uczulić siostry, żeby na rzymskim weekendzie miały na mnie oko, kiedy siadamy na ławce 😀.
Ale póki co jeszcze cztery dni robocze, więc może zapoznam Was z menu, a sama odda się konsumowaniu drugiego śniadania:

  • florencka zupa z fasoli ze szpinakiem, marchewką i selerem naciowym
  • krem z buraków z jogurtem
  • makaron orecchiette z grillowaną cukinią w sosie śmietanowo-winnym, z serem pecorino romano
  • dla amatorów są jeszcze trzy porcje perskiego kurczaka ze śliwkami
  • tarta z pieczonym kalafiorem, oliwkami liguryjskimi i serem pecorino.