8 października 2026

Czasami próbuje wrócić do starych filmów, które kiedyś oglądałam i zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Albo odnaleźć takie, które mam w pamięci od trzydziestu lat, ale jakoś się nie złożyło, żebym je obejrzała. I zdarza się, że jak dobrze poszukam w streamingach, to w najdalszych zakamarkach je znajduję i wtedy cieszę się jak dziecko. Ale są takie produkcje, których po prostu nigdzie nie ma. I to często nigdzie ich nie ma dla polskiego widza, bo dla widzów w innych krajach i owszem – są i zapraszają do oglądania. Próbowałam ostatnio z kilkoma i miałam pewne sukcesy, bo oto znalazłam „Nieznośną lekkość bytu”, która jest na mojej liście od dawna. Ale „życie ukryte w słowach” Isabel Coixet? Film, który dawno temu bardzo mnie poruszył, bo w sposób delikatny, co dało wstrząsający efekt, opowiada o wojennej traumie. Małe wielkie kino, ale póki co nie dane mi jest powtórzyć tego doświadczenia. Nie dane mi jest także zanurzyć się w filmowym doświadczeniu po raz pierwszy, jeśli chodzi o „Moją Lewą Stopę” Jima Sheridana, z wybitną kreacją Daniela Day Lewisa. Zapragnęłam poobserwować sobie w skupieniu jego aktorstwo, ale w sieci pustka. Wszystkie legalne źródła milczą w temacie.
Poczekam cierpliwie, bo czasem perły z lamusa wypuszczane są z niebytu i udostępniane ponownie do oglądania. Poza tym mam mnóstwo materiału na jesienno-zimowe seanse, ale ubzdurałam sobie właśnie te dwa.
Muszę kończyć, bo za szybą już ktoś się kręci, więc za chwilę mogę nie mieć czasu na wpisy. Zatem – menu:

  • turecka çiorba z dyni i soczewicy
  • tajską wołowina massaman z ziemniakami, mleczkiem kokosowym, kolendrą i ryżem basmati
  • siedem porcji makaronu farfalle z cukinią, w sosie śmietanowo-winnym, z serem pecorino romano
    -tarta z pieczoną dynią, suszonymi pomidorami i kozim serem
  • jedna porcja tarty z pieczoną papryką, fetą i pestkami dyni.