30 stycznia 2026

Era dużego bólu w moim życiu powoli dobiega końca po trzech tygodniach. I wierzcie mi – w tym tygodniu po prostu nie miałam siły tworzyć postów. To co wytworzyłam dokonało się psim swędem (tu od razu na myśl przychodzi mi dokument „Takiego pięknego syna urodziłam” Marcina Koszałki i jego matka, mówiąca do niego z pogardą – PSIM SWĘDEM SKOŃCZYŁ NAJGORSZY KIERUNEK NA AGH 🙃). W każdym razie od poniedziałku i od nowego miesiąca będzie już lepiej. Tymczasem jadę dziś do Ciechanowa w zaplanowaną wcześniej podróż, by tam pobyć na łonie rodziny, oraz odwiedzić ciuszki – będzie to miód na moje serce. A w związku z wyjazdem i godziną odjazdu
ZAMYKAMY DZIŚ O 14:30.
Weźcie to pod uwagę, jeśli planujecie późniejszą wizytę.
A jeśli chodzi o menu, to wygląda ono tak:
- zupa kukurydziana z makaronem z tortilli
- cztery porcje kremu kalafiorowego z olejem z pestek dyni
- linguine aglio olio pomodoro – w długo duszonym czerwonym lekko pikantnym aromatycznym sosie, podawane z natką pietruszki i serem grana padano
- kokosowe curry z kurczaka, fasolki szparagowej i pieczonego bakłażana z ryżem basmati
- tarta z bakłażanem, fetą, orzechami włoskimi i bazylią.