23 czerwca 2026

Trochę się obawialiśmy wczoraj, czy Sloppy Joe się sprzeda. W końcu był poniedziałek, a poniedziałki zwykle są spokojniejsze. Poza tym ta ogromna ulewa tuż przed godzinami szczytu nie napawała nas optymizmem. Po trzecie – nie byłam pewna, czy mój marketing będzie miał siłę przebicia.
Wszystko jednak poszło zgodnie z planem. I to z takim planem, o którym zwykle nawet nie marzymy, który chcielibyśmy, żeby się ziścił, ale rzadko tak się dzieje. Bo Sloppy Joe owszem – sprzedał się, ale bez dwóch porcji. Co to oznacza dla nas? Ja mogłam zjeść jedną kanapkę wczoraj na obiad, a małżonek ostatnią na dzisiejsze śniadanie. Mogliśmy więc spróbować własnego ekstra wyrobu, co nie jest takie oczywiste, zapewniam Was. Wiadomo – mogłam po prostu sobie zjeść, nie oglądając się na sprzedaż – nawet rozmawiałam o tym ze swoim klientem. No ale ja wolę, żebyście to Wy spróbowali, bo ja zawsze sobie poradzę. A to makaron, a to focaccia, Ruben lub obwarzanek. Są oczywiście dni, kiedy nic z wymienionych rzeczy nie zostaje i wtedy jest problem żywieniowy. Ale to już opowieść na inną okazję, bo chcę Was zapoznać z menu i przygotować sobie drugie śniadanie.
A oto propozycje:
- krem brokułowy z fetą
- JEDNA PORCJA kremu paprykowo-pomidorowego
- chili con carne z mielonej wołowiny z papryką, fasolą, śmietaną i kolendrą, podawane z grillowaną pszenną tortillą
- farfalle ze świeżym pesto i serem grana padano
- tarta szparagowa z mozzarellą fior di latte i pestkami dyni.