27 marca 2026

Turecka çorba zebrała ciepłe informacje zwrotne i sprzedała się wczoraj w całości. Niniejszym ogłaszam, że wchodzi do stałego repertuaru. W pogodę też się udało z nią wstrzelić. Odąć za ciosem przekombinowałam dziś z kalafiorem i zrobiłam krem. Krem z kalafiora, ale pieczonego, plus ziemniaki i gałka muszkatołowa. Smakuje naprawdę fajnie, zwłaszcza że posypany jest prażonymi pestkami dyni. Mam nadzieję że i dziś, mimo paskudnej pogody za oknem, zapragniecie jednak przejść się na spacer do Nowego Bufetu, żeby sobie zjeść jakiś lancz. Ja już wynurzyłam się rano z pracy, bo miałam zaplanowane badanie na 7:30. Paskudnie było, ale udało mi się idealnie dopasować strój do okoliczności atmosferycznych. Co oznacza, że ani nie zmarzłam, ani się nie przegrzałam. A nie jest to znowu takie częste, żeby strój był w stu procentach dobrany pod pogodę – zwłaszcza dla osoby, dla której wahnięcia na spacerze typu słońce świeci/słońce za chmurami, powodują wieczne zapinanie i rozpinanie kurtki, zdejmowanie i zakładanie czapki oraz rękawiczek.
Więc podwójny powód do radości, oprócz smacznej zupy. A trzecim powodem do świętowania jest sam fakt piątku i perspektywa odpoczynku. Powiadam Wam – będzie leżane.
A teraz przechodzę do menu, bo pewnie jesteście ciekawi:
- krem z pieczonego kalafiora i ziemniaków z gałką muszkatołową i prażonymi pestkami dyni
- kokosowe curry z ciecierzycy i szpinaku, z pomidorami, imbirem, czosnkiem, cynamonem i mieloną papryką, podawane z ryżem basmati
- około ośmiu porcji gnocchi z gorgonzolą, suszonymi pomidorami i rukolą
- tarta z cukinią, mozzarellą fior di latte i oliwkami liguryjskimi.