10 lipca 2026


Kiedy usłyszałam wczoraj “Total Eclipse of the Heart” po południu w BBC6 Music, było dla mnie jasne że Bonnie Tyler odeszła. W orbicie tej rozgłośni nie ma miejsca na kiczowate popowe kawałki, bo prezentuje muzykę ambitniejszą. Na BBC1 na pewno puszczają ten utwór co jakiś czas. No ale oddali hołd bez słów – w końcu w nazwie mają “music”.
Akurat dwa tygodnie temu oglądaliśmy “Włamanie na śniadanie” z Brucem Willisem, Billym Bobem Thorntonem i Cate Blanchet i tam wykorzystane są dwa jej największe przeboje. Trochę z przymrużeniem oka i świadomością kiczu, a trochę zupełnie poważnie, bo odzwierciedlają dokładnie emocje bohaterki w tym momencie jej życia. Cate Blanchett śpiewa je z emfazą i szzcerością. A scena w kuchni z dynamicznym przygotowywaniem obiadu dla ignorującego ją męża, z dzikim tańcem i akompaniamentem kuchennych przyborów rodem z Muppetów, kradnie serce. Bo nie jest wzięta w nawias. Miałam też rozkminy w trakcie oglądania – od tych oczywistych – że ta trójka to wybitni aktorzy, ale też o tym, jaką charyzmę ekranową ma Bruce Willice, z którym dawno nic nie oglądałam. A jeśli chcę go sobie odświeżyć, najlepiej zapodać po prostu “Pulp Fiction” . Mimo że to nie Willice jest główną twarzą tego filmu, ale raczej Uma Thurman, John Travolta i Samuel L. Jackson, to jednak historia jego bohatera to jest szkielet tego filmu. A Willice jest tam świetny.
Przeboje Bonnie i inne popowe hity, często uznane za obciachowe przez wysmakowanych odbiorców, kazały mi się zastanowić nad tym, na ile odbiór piosenki zależy od kontekstu. Bo użyta w filmie, najlepiej kultowym, od razu zyskuje i zamienia się w złoto. I oto można ją puścić legalnie na imprezie, wraz z innymi utworami z soundtracku. I sobie ją głośno pośpiewać, a nawet powyginać się śmiało. Kontekst robi tu robotę, bo jeśli leci na imprezie gdzieś w szarym bloku ze złym kodem pocztowym u “ryczących pięćdziesiątek”, to wywołuje u tego samego człowieka podśmiechujki.
I nie to, że stawiam teraz z lekka kiczowate pop songi na piedestale, ale wiecie – czasem nic tak nie oddaje chwili i emocji jak dobra piosenka pop.
RiP Bonnie.
Teraz brutalny przeskok ze świata kultury do świata garmażu. Oto nasze propozycje lanczowe:
- krem z ciecierzycy i pomidorów
- makaron orecchiette z grillowaną cukinią w sosie śmietanowo-winnym, z serem Pecorino Romano
- kokosowe wegańskie curry z zielonym groszkiem, pieczonym bakłażanem, cukinią, papryką i brokułami, podawane z ryżem basmati
- tarta z pieczoną czerwoną papryką, fetą i oliwkami liguryjskimi.