3 kwietnia 2025

W tej popularnonaukowej książce z dziedziny biologii „Naga Małpa”, wydanej w 1967 roku, uderza mnie jedna rzecz. I nie chodzi mi tu o treść, która jest interesująca, ale o słowa. Jak na pozycję napisaną przez zoologa i nie traktująca w ogóle o kulturze, książka ta zawiera mnóstwo słów. Czytam i co chwila mnie uderza – ile tu rozmaitych przymiotników, ile rzeczowników, jak wiele tu się wydarza w warstwie językowej. Jestem pod wrażeniem zdolności językowych autora, bo „pomimo” tylu ilości rozmaitych słów, pozycja napisana jest przystępnie. A czytałam już sporo książek popularnonaukowych – jedne bardziej, drugie mniej ciekawe. Łączyła je jednak prostota językowa i używanie określonego zasobu słów. A tutaj jest zupełnie inaczej.
Ostatnio czytałam list nauczycielki do gazety, która opisywała, jak naprawdę wygląda jej dzień pracy. Jak można się domyślić nie jest to słodkie lenistwo, ale raczej wieczne użeranie i walka. Pani pisała o tym, jak duży problem mają jej uczniowie w liceum z rozumieniem lektur. W pamięć zapadło mi, że niezrozumiałe dla nich było sformułowanie „gołe lasy” w jakimś utworze literackim. Pani nie napisała, jak to interpretowali, ale mnie od razu się nasuwa określenie atrakcyjnych kobiet pozbawionych odzieży – jestem głęboko przekonana, że tak właśnie to rozumieli 😉
A że nie będzie nagłego ogólnoświatowego zwrotu ku słowom, ku większemu ich zasobowi, trzeba w sobie pielęgnować to, co z biegiem życia leksykalnie przyswoiliśmy. Bo jeśli język ubożeje, to zjawisko to będzie postępować – z resztą Marek Bieńczyk w ostatnim wywiadzie a propos jego nowej książki o micie Grochowa zauważył, że teraz również i książki ubożeją w zasób słów.
Nieużywane w przestrzeni prywatnej i publicznej słowa będą odchodzić w zapomnienie, bo tak działa język. I to jest fakt, z którym nic nie zrobimy. Możemy tylko sami używać bogatego zestawu słów i mieć z tego radość.
Radość będą mieli dziś mięsożercy, bo dziś wjeżdżamy na grubo, na bogato, na mięsnojeżowo z wołowiną. A menu wygląda tak:
- krem z groszku z jogurtem
- krem pomidorowy
- tajska wołowina massaman w mleczku kokosowym, z ziemniakami, orzeszkami ziemnymi, ryżem basmati i kolendrą
- tarta z pieczoną dynią piżmową, suszonymi pomidorami, kozim twarożkiem i bazylią.