16 czerwca 2026

Zawsze kiedy piszę, że do makaronu albo zupy jest tarty ser grana padano, dokładnie ten ser mam na myśli. Nie “ser tarty typu włoskiego”, nie “twardy tarty ser”, ale właśnie tam konkretny produkt. Ser o chronionym, ale dość szerokim pochodzeniu – wytwarzany jest w dolinie Padu, Emilii Romanii, Veneto, Lombardii i w malutkimi górskim regionie Trydent – Górna Adyga. Nie jest tak zawężony terytorialnie jak Parmiggiano Reggiano, który obejmuje tylko kilka prowincji. Ta różnica jest zasadnicza, bo przekłada się na cenę, poza tym Parmiggiano Reggiano zwykle dłużej dojrzewa – 24, albo nawet 36 miesięcy. Takim trzyletnim serem nawet nie posyłałabym makaronu, bo byłoby mi go szkoda – raczej zostawiłabym na piątkowy “włoski styl życia” do deski serów – ma on już w sobie takie serowe kryształki i jest produktem premium. Przynajmniej tutaj w Polsce.
A Grana Padano to bardzo dobrej jakości ser, którego używa się raczej do tarcia, chociaż piątkowa deska serów też się go nie powstydzi.
To tyle tytułem zapoznania Was z jednym konkretnym składnikiem jednego lancze owego dania. I to nie głównym składnikiem, a smakowitym dodatkiem. Na szczęście w międzyczasie zdążyłam zjeść drugie śniadanie.
Teraz czas na zaznajomienie Was z całym lanczem. Oto on:
- krem z cukinii z grzankami
- botwinka z dodatkiem jogurtu, dymki i koperku – PIĘĆ PORCJI
- makaron cannelloni nadziewany szpinakiem, ricottą i mozzarellą, zapiekany w sosie rosè, posypany rzeczonym serem Grana Padano
- DZIESIĘĆ PORCJI marokańskiego tażina z kurczaka, z suszonymi morelami, prażonymi migdałami, kolendrą i bulgurem
- tarta z boczniakami, cheddarem i pomidorkami.