21 kwietnia 2026


Dopiero co dziwiłam się, że to już dziesięć lat od dnia, kiedy odszedł David Bowie. No to dziś jest dziesiąta rocznica śmierci Prince’a. Ten filigranowy, bo mierzący zaledwie 1,57 centymetrów wzrostu był człowiekiem wielu talentów. Wspaniały wokalista, który wprowadził falset do mainstreamu (przetarł szlaki chociażby Justinowi Timberlake’owi), ale normalna barwa jego głosu też była ciekawa, świetny tancerz. Oraz jeden z najlepszych gitarzystów wszechczasów, co jest rzadziej podkreślane. Wielu mistrzów gitary wymienia go w pierwszej piątce swoich największych inspiracji. I chociaż jego gitara nie raz wybrzmiewa dobitnie w jego utworach – na przykład gitarowe intro w “When the Doves Cry”, to pamiętamy go raczej jako zadziornego wokalistę, którego utwory były często przesiąknięte olbrzymią dawką zmysłowości. Jeśli chcecie zobaczyć próbkę jego możliwości, znajdźcie sobie filmik na YouTube z wprowadzenia do Rock’n’roll Hall of Fame, kiedy kilku wspaniałych muzyków wykonuje utwór George’a Harrisona “While My Guitar Gently Weeps”. W drugiej połowie utworu Prince wyczynia ze swoją gitarą cuda. W nagraniu uczestniczy także syn Harrisona, którego od razu rozpoznacie, bo jest niesamowicie podobny do ojca.
Gdybym nie włączyła rano BBC6 Music i nie zauważyła, że jakoś nadspodziewanie często puszczają dziś Prince’a, to nie dowiedziałabym się, że to dziś mija 10 lat, odkąd nas opuścił. Jest smuteczek, ale muzyka pozostała.
Prince’a możecie czasem usłyszeć w Nowym Bufecie, bo jego utwory są na playliście Nowy Bufet. A co możecie zjeść? Dziś proponujemy Wam takie dania:
- krem z groszku z jogurtem
- cannelloni nadziewane szpinakiem, ricottą i mozzarellą fior di latte, zapiekane w sosie rosè, posypane tartym grana padano
- tarta ze szparagami, wędzonym boczkiem i cheddarem.