21 sierpnia 2025

Czasem wchodzę na stronę polskiego wydania Vogue – zwykle robię to w pracy, kiedy tak zwany (przeze mnie) internet rozrywki nie ma mi już nic do zaoferowania, a nie mam czasu na dłuższe artykuły.
Weszłam i wczoraj rano. I dowiedziałam się, że – uwaga – wraca 2015 rok w modzie! W ogólnej akceleracji wszystkiego, także trendom nie daje się już odpocząć, odleżeć swojego w lamusie, okrzepnąć i pokryć się szlachetną patyną – gdzie po kilku dekadach odnalazłaby je jakaś trendsetterka, albo dyrektor kreatywny dużego domu mody. Nie i koniec.
Teraz okazuje się, że trend odgrzebany z przedwczorajszego, świeżutkiego czasu-dopiero-co-przeszłego, znowu obowiązuje. Oczywiście nadbudowę sprytnie oparto na antagonizacji Zetek i Millenialsów – ogranej tak bardzo, że z lekka już groteskowej. A mianowicie – Zetki podśmiewały się wówczas z obcisłych dżinsowych rurek i kurtek bomberek, a teraz patrzcie! Teraz jednak Zetki uznały, że to fajna sylwetka! Że już nie szerokie spodnie (czasem tak szerokie, że czarne dzieciaki z Baltimore początku XXI wieku – posiłkuję się “The Wire” oczywiście – powinny się wstydzić, że ich białe koszulki i wielkie dżinsy były tak dopasowane).
No i teraz nie tylko Millenialsi, ale także niewymieniane prawie nigdy pokolenie X (to moje), oraz nawet Boomerzy (zwróćcie uwagę na to, jak bardzo za trendami podąża Monika Olejnik), będą w tych wszystkich szerokich spodniach – dzwonach, szwedkach, palazzo i innych nieznanych mi nazwach – wyglądać staro i przeczasiale! A przecież szerokie spodnie to jest super trend, który ma swoje korzenie w latach siedemdziesiątych. Nie wspominając o tym, jakie wygodne i niewymagające idealnej sylwetki są to spodnie.
Reasumując: albo w swoich wygodnych ciuchach, które świetnie na tobie leżą dobrowolnie wybierasz pogodzenie się ze swoim oldskulowym peselem, albo chcąc być na czasie wbijasz się w rury – te anatomiczne spodnie, które podkreślają bardzo dokładnie sylwetkę od pasa w dół. No i oczywistym chyba jest, że nie mogą to być rurencje wyciągnięte z twojej szafy z pudła podpisanego “2015”, ale całkiem nowe, które odrobinę tylko różnią się krojem – na tyle jednak, że wprawne oko modowej policji od razu rozpozna, czy WYDAŁAŚ PIENIĄDZE, czy nosisz stare ciuchy z pawlacza.
Wspaniale byłoby, jakby uzupełnieniem niniejszego felietonu był lancz w postaci rurek – cannelloni bądź penne. No ale nie można mieć wszystkiego, poza tym profetycznie robiliśmy cannelloni w poniedziałek tydzień temu 🤪
A menu na dziś wygląda tak:
- zupa kukurydziana
- Kokosowe curry z pieczonego kalafiora i ciecierzycy, ze szpinakiem i ryżem basmati – w smaku dużo umami dzięki dobrze podpieczonemu kalafiorowi, do tego dodatek świeżego imbiru i czosnku, a także cynamonu dla podkręcenia smaku
- chili con carne – jest kilkanaście porcji
- tarta z pieczoną dynią Hokkaido, kozim twarożkiem i suszonymi pomidorami.