20 sierpnia 2025


Jak widzicie, dziś znowu zarabiam twarzą na Wasze społecznościowe reakcje. No ale wczoraj odebrałam nowe okulary i wrzucam update mojego wizerunku.
Przez ostatnie ładnych kilka lat miałam trzy pary takich samych oprawek. I zawsze psuły mi się w ten sam sposób, czyli lewy zausznik zostawał mi w ręku podczas ich poprawiania na nosie. Oprawki kosztowały dwieście złotych – wykonane były z taniego cienkiego plastiku, stąd ich niska cena. Ale te niebieskie oprawki podobały mi się tak bardzo, że po prostu kupowałam następne.
Kiedy w zeszłym tygodniu znowu się popsuły, musiałam szybko znaleźć nowe. Poszłam do zakładu optycznego niebędącego sieciówką w galerii handlowej, żeby coś znaleźć. Postanowiłam, że tym razem chcę mieć okulary, które przeżyją ze mną wiele lat (o ile ich wcześniej nie zgubię). W pierwszym zakładzie optycznym znalazłam kilka interesujących modeli, no ale panie były tak inwazyjne i głośne, że uciekłam dalej.
W drugim miejscu było bardzo spokojnie, właściciel też stonowany. Nie bardzo mogłam coś znaleźć, ale tuż przed wyjściem dostrzegłam właśnie te oprawki. Założyłam i od razu wiedziałam że to moje nowe oprawki, mimo że nie są niebieskie.
No i wczoraj pan zadzwonił, że są gotowe. Lotem błyskawicy na moim niebieskim (!) rowerze pognałam do niego.
Chodzenie przez tydzień z nagą twarzą było dla mnie mało komfortowe. Nie tylko dlatego, że widziałam gorzej, a małe literki na opakowaniach kosmetyków były poza zasięgiem. Poprawiałam nieistniejące fantomowe okulary co chwila, bo poprzednie ciągle mi spadały z nosa.
Kiedy odzyskałam naoczny strój, poczułam się kompletna. A odruch poprawiania musi pójść do lamusa, ponieważ nowe nie zsuwają się na środek nosa.
Jakość widzenia wróciła do normy – na szczęście brak okularów nie pogorszył moich umiejętności kulinarnych i lancze były takie jak zawsze.
Dziś też jest taki lancz – mam nadzieję, że Wam zasmakuje:
- zupa kukurydziana
- krem kalafiorowy z olejem z pestek dyni
limfom carne z mielonej wołowiny, z papryką, fasolą, kwaśną śmietaną i kolendrą; do tego dodatek w postaci grillowanej pszennej tortilli - tarta z cukinią, pomidorkami daktylowymi i cheddarem.
