22 lipca 2026

W życiu obejrzałam tylko dwie mangi – dwa razy “Spirited Away” i wczoraj w kinie “Mój sąsiad Totoro”. Przyznaje szczerze, że nie jestem wielką fanką tych japońskich kreskówek, ale z ciekawości poszłam wczoraj z kumplem do kina. Oglądało się, ale dubbing zamiast napisów zdecydowanie pogorszył odbiór. Poza tym Totoro jest zdecydowanie bardziej dla dzieci. A dwie dziecięce bohaterki darły się tam wniebogłosy – efekt potęguje mangowe rozszerzenie paszczy i zaglądanie w gardło i w zęby animowanym postaciom. Za to “Spirited Away” to zupełnie inna liga – swego czasu pomyliłam imię jednego z bohaterów, z Jubaby robiąc Jujubę. Została więc Jujubą wśród mojej rodziny, co zrobić. W tej mandze widać, jak kultura japońska jest inna od naszej i jak inaczej idzie narracja. Jest po prostu dużo lepszą produkcją. W Europie mamy określony schemat bajek i opowieści i spodziewamy się czegoś podobnego, oglądając animowaną historyjkę. A tu narracja idzie sobie w zupełnie inną stronę i meandruje po zakolach, aż miło.
Ale i tak nie żałuję, bo gdzieś od połowy “Mój sąsiad Totoro” mnie wciągnął. A potem nagle się skończył, kiedy czekałam na jakąś większą puentę.
Generalnie chodzimy z Frodem na Letnie Tanie kino branie – dzięki niemu w tym roku nie tylko przeglądam ofertę na początku lipca, nie idąc ostatecznie na żaden film, ale byłam już dwa razy w kinie w ciągu dwóch tygodni. I zamierzam kontynuować ten proceder.
A co słychać dziś w lanczach? Już Wam relacjonuję:

  • krem pomidorowy
  • krem z dyni z mleczkiem kokosowym i olejem z pestek tejże
  • makaron fusili ze świeżym pesto z bazylii, pieczoną dynią i serem Grana Padano
  • jedna porcja perskiego kurczaka ze śliwkami
  • tarta porowa z gorgonzolą i orzechami włoskimi.