14 sierpnia 2026

Kiedy na kanapie czytałam sobie o odkryciu Troi przez dziewiętnastowiecznego kupca i największego poliglotę swoich czasów zafascynowanego tematem od dziecka, nagle po głowie zaczęła obijać mi się Belinda Carlisle. Nie napiszę, że gimbynieznaja żeby się nie pogrążać, ale Belinda była gwiazdą pop na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych i zawsze kiedy ją widziałam w telewizji, patrzyłam zafascynowana na jej śliczną twarz i bardzo niebieskie oczy. No więc myśl o Belindzie zakiełkowała w mojej głowie, a pytania zaczęły się mnożyć. Co u niej słychać? Czy jeszcze żyje? Czy jest Amerykanką czy Brytyjką? Mnożenie odbywało się tak skutecznie, że odciągnęło mnie od wykopalisk i wręcz zmusiło do sięgnięcia po model językowy. Wiadomości stamtąd mnie totalnie zaskoczyły, bowiem Belinda zanim rozpoczęła popową karierę solową, była członkinią pięcioosobowej punkowej kobiecej kapeli. Whaaat? To było pełne zaskoczenie, więc podrążyłam. Dziewczyny działały w latach osiemdziesiątych i nazywały się „The GoGo’s”. Na fotkach wyglądają bardzo zadziornie, choć muzycznie to taki popopunk. Natomiast jako pierwszy żeński zespół w historii zajmowały się wszystkim – śpiewały, grały, komponowały i pisały teksty. Jeden kawałek dodałam sobie do playlisty.

A Belinda w mojej głowie pewnie domagała się odkrycia – krzyczała tam bezgłośnie: Nie byłam tylko gwiazdą pop! Jestem punkówą! Check this out now! No to usłużnie sprawdziłam, a nowa wiedza mnie zadziwiła.

Większość z naszych klientów ma dziś wolne, więc spodziewamy się bardzo małego natężenia. Ale postanowiliśmy otworzyć – tak dziś, ja i w poniedziałek. Zapraszamy, a oprócz stałego menu mamy jeszcze:

  • krem pomidorowo-paprykowy
  • perski kurczak ze śliwkami, bulgurem i kolendrą
  • tarta z bio burakami, fetą i orzechami włoskimi.