24 września 2026

Po obejrzeniu “Finding Neverland” usunęłam z mojej publicznej playlisty wszystkie kawałki Michaela Jacksona. Jakoś straciłam serce do jego muzyki – nie to, że była moją ulubioną, ale w końcu wiele piosenek to popowy klasyk i majstersztyk. Przedwczoraj mnie naszło, żeby podczas jazdy rowerem włączyć album “Bad” i się przekonać, jak teraz te muzykę odbieram. Dużo przebojów, znakomita produkcja, ale ja po drodze odpłynęłam łódką w stronę alternatywki. Znajdziecie na mojej playliście Madonnę, owszem, znajdziecie największych mainstreamowych artystów, ale większość ma stempelek indie. A kawałków, które są związane z Jacksonem zostało mi “Say, say, say” – duet z MacCartneyem – w charakterze memento, że nie ma przyjaźni w szołbiznesie i twój przyjaciel może ci wykupić sprzed nosa prawa do twoich piosenek. Oraz “”Why” w wersji instrumentalnej z płyty Milesa Daviesa.
Robię ten wyjaśniający wstęp, żeby przejść do odkrycia, które poczyniłam a propos Jacksona. To mnie trochę zwaliło z nóg i autentycznie otworzyłam szeroko buzię z podziwu. Jak powszechnie wiadomo The Beatles grali i śpiewali, ale nie znali nut, ale wszystkie ich pomysły orkiestrowo-smyczkowo-aranżacyjne realizował George Martin. U Jacksona było oczko wyżej – śpiewał, ale nie grał na żadnym instrumencie. Czy powstrzymywało go to od komponowania? Skądże – partię instrumentów wykonywał swoim głosem i nagrywał to w swoim studiu, a potem szedł do producentów. Basy, gitarę, perkusję – wszystko. To jest tak niesamowite, że trudno w to uwierzyć.
A puentując – żadnego jego utworu do playlisty nie dodam i zostanie jak jest. Ale ten talent i pracowitość (wynikającą niestety głównie z ojcowskiej tresury) – tu nawet Beyonce się chowa.
A teraz czas na menu lanczowe, bo drugie śniadanie samo się nie zrobi, ani samo się nie zje:

  • harira – marokańska zupa z soczewicy i ciecierzycy
  • DWIE PORCJE kremu z groszku
  • kokosowe wegańskie curry (bakłażan, cukinia, papryka, brokuły) , podawane z ryżem basmati
  • chili con carne – około piętnastu porcji
  • tarta z burakami, kozim serem dojrzewającym , olejem i pestkami z dyni.