26 października 2026

Byłam na nocowance pod Skawiną, połączonej z karaoke. Już raz bawiliśmy się w ten sposób i było wiele radości. Oczywiście małżonek nigdy nie towarzyszyłby mi w tego typu rozrywce, gdyż ani publiczne spiewanie, ani oglądanie innych karaokewiczów nie są rozrywką, którą preferuje. Ja wręcz przeciwnie – rwę się do przyśpiewek. Zwłaszcza, że można sobie na przykład jednoosobowo zaśpiewać do mikrofonu „Powiedz”, z podziałem na głos Michała, Justyny i Jacka. A najważniejsze, że można wyśpiewać refren z „sępem miłości” (przez chwilę przyszło mi do głowy, żeby napisać „z kultowym sępem miłości”, ale porzuciłam ten pomysł po krótkim zastanowieniu). Można śpiewać solo i w duecie, można super kawałki, a można i sępy. Na początku moje osiągi były przyzwoite, na poziomie rising star. Ale w trakcie drugiego kieliszka prosecco zaczęło pojawiać się coraz częściej all tight, poor, a nawet bad. Ale za to moje ciało się rozkręcało coraz bardziej, a stawy były coraz ruchliwsze, ruchy coraz śmielsze i płynniejsze. Cóż – prawie wszyscy wiemy jak działa alkohol.
Planujemy już następne spotkanie, tworzę listę brakujących utworów w telefonicznych notatkach, gospodarze również dodają swoje typy. Jesień w pełni , to trzeba sobie organizowac domowe rozrywki. W odwodzie jeszcze karty oraz kalambury. Jest co grać! – jak powiedziała kiedyś do telefonu znana aktorka, którą mijałyśmy na Mariensztacie podczas wizyty w Warszawie.
Grać jest co, jeść jest także. Dziś menu z tych atrakcyjniejszych i już Wam piszę, co mamy:

  • florencka zupa z fasoli z selerem naciowym, marchewką i odrobiną szpinaku
  • cannelloni nadziewane szpinakiem, ricottą i mozzarellą fior di latte, zapiekane w sosie rosè, posypane tartym serem grana padano
  • tarta z cukinią, wędzoną pancettą, halloumi i suszonymi pomidorami.