31 sierpnia 2026

Przegapiłam ciechanowski Rap Festiwal. Plakaty wisiały przez całe wakacje na przystankach i czytałam je w drodze ze stacji PKP do rodzinnego domu, ale jakoś nie skojarzyłam daty. No i w sobotę sobie był, a ja oglądałam wtedy z mamą „Sex w wielkim mieście”, zgodnie z naszą małą świecką tradycją. Byłyśmy nawet niedaleko błoni zamkowych i widziałam przez krzaki, że coś tam czerwonego rozstawiają, ale myślałam że to cyrk 🤡.
Z ciechanowskich informacji – szumnie otwarta kilka miesięcy temu nowoczesna toaleta publiczna w centrum, kosztująca symboliczną złotówkę, nie działa. Próbowałyśmy z niej skorzystać, ale po wejściu nawet nie zapala się światło. Mnóstwo pieniędzy wydanych, PR zrobiony, a nic z tego nie wynika. Przejeżdżający obok na rowerze okoliczny mieszkaniec poinformował nas, że nie działa już od dość dawna. Smuteczek i zawód.
Ale zepsuta toaleta to nie jest czynnik psujący weekend.
Z tym festiwalem to tak trochę mrużę oko. Nie jestem admiratorką polskiego hip-hopu, a z występujących kojarzyłam tylko Kaz Balagane i KęKę..Oba z nazwy, plus fakt, że KęKę jest z Radomia. Tak że – Je ne regrette rien.
Z resztą trudno być admiratorką, kiedy nie jest się grupą docelową, produkcja jest często niedobra, a głosy nie mają vibe’a.
Za to tutaj mamy mocny vibe gastro-oldschoolowo-retromuzyczny. A dzisiejszy lancz składa się z takich propozycji:

  • krem z soczewicy i marchewki z kminkiem i kolendrą
  • quesadilla – grillowana tortilla z serem, szynką, cukinią, kukurydzą i sosem z wędzoną papryką, plus sałata z winegretem
  • tarta z bakłażanem, fetą i orzechami pekan.