Nowy Bufet

NOWY BUFET
UL. MOGILSKA 15A
TELEFON 12 346 17 49
PN–PT 10.00–16.00

12 lutego 2019

  
Ostatnia edycja „Najedzeni Fest!” miała trochę osobliwe połączenie tematów. Otóż organizatorzy sparowali producentów naturalnych kosmetyków z producentami alkoholu. Niby dwa różne światy, ale dawno nie widziałam na tej imprezie takich tłumów. Widziałam też wielu z Was – pałaszujących jedzenie ze stoisk, popijających trunki i oglądających kosmetyki. Przyznaję uczciwie – wybrałam się tam z silnym naciskiem na trunki i smakołyki – w przeciwieństwie do moich towarzyszek, które wyszły obładowane pachnącymi kosmetykami i świeczkami (żeby za bardzo nie odstawać, kupiłam dwie półkule do kąpieli po 6,50/szt). Ja ani nie jestem świeczkowa, ani specjalnie kosmetykowa. Ze względu na wieczne uczulenia i zapchania cery, raczej ograniczam ilość kosmetyków, poza tym nie lubię jak pachną. W sensie – dla mnie pachnąć powinny perfumy, reszta ma być neutralna. No ale mam świadomość, że jestem w mniejszości – mniejszości, która wybierze dość śmierdzący peeling z błota i soli z morza martwego, zamiast eksplodującego zapachem cukrowego peelingu mango. Oraz glinkę w proszku do sporządzenie maseczki, zamiast gotowego produktu tylko do nałożenia. To pozostałość z nastolectwa, kiedy za poradą mamy pichciłam na wypryski wieku dojrzewania doskonałą maseczkę z mleka i drożdży piwnych (one jednak są prawdziwie niezastąpione).
Wnosząc po frekwencji, impreza była niezwykle udana – tak dla organizatorów i wystawców, jak i dla nas – konsumującej masy.
Jeśli chodzi o konsumowanie, konsument spożywczy jest u nas bardzo mile widziany. Mamy też pewność, że nasz konsument to nie jest ten z piosenki Kazika, który „mówi, że je, aby jeść”. Nasz konsument je, aby mu smakowało. Dziś będzie smakowało, nie bójcie się, bo na tapecie nastepujące punkty jadłospisu:
– meksykańska zupa kukurydziana z makaronem z tortilli
– krem z pieczonej cebuli z grzanką z serem pecorino (kilka porcji jeszcze)
– makaron linguine z pesto, pomidorami i serem grana padano
– tarta z brokułami, wędzonym łososiem i oliwkami
– tarta czekoladowo-kajmakowa (nasi sąsiedzi – kwiat krakowskiej architektury – będą uradowani).