15 kwietnia 2019

  W piątkowy wieczór wskoczył na tapetę „Brud”, czyli film o Motley Crue (odgrażałam się, że go przyswoję, będąc na olbrzymim kacu po przyswojeniu „Bohemian Rhapsody”). Kupiłam sobie dwie pszenice – Primatora Weizena i polskiego nowego krafta – Primator nie zawiódł, w przeciwieństwie do rzemieślnika, który był niedobry – dlaczego, ach, dlaczego?? W każdym razie, trzymając się konwencji, „Brud” to taki własnie „Primator”. W swojej kategorii porządne i solidne dzieło, nie jakieś arcy-, ale dobra robota, zawiera wszystko, co mieć powinien.
Film powstał na podstawie historii kapeli, która była znana z tego, że tam gdzie się pojawi, sieje zgorszenie, ruję i poróbstwo. Nikt nie usiłował ugrzeczniać ich wizerunku i bardzo dobrze, bo oglądanie ekscesów długowłosych, zabawnie odzianych i ufryzowanych szalonych metalowców przynosi wiele radości. A momenty są, mówię Wam. Prawda jest taka, że te historie o popularnych zespołach z różnych gatunków muzycznych, są w gruncie rzeczy oparte na podobnym schemacie. Po prostu jedni jadą po bandzie maksymalnie, inni trochę mniej. Jedni się rozpadają wcześniej, inni trwają razem całkiem długo. Wszyscy ćpają, piją i na potegę korzystają z niezawodnej obecności swoich gruopies.
Ale najbardziej mnie cieszy obecność wsród odtwórców głównych ról Iwana Rheona, czyli znienawidzonego przeze mnie Ramsaya Boltona, którego psy zjadły. I bardzo dobrze.
Rheon gra tu odmienną rolę i jest w niej bardzo dobry.
Rheon, Bolton, a wieczorem „Gra o Tron”.
Ale do wieczora daleko, trzeba przez te kilka godzin jakoś funkcjonować. Żeby Wam nie zabrakło paliwa, wpadnijcie do nas na małe co nieco. Dziś daliśmy Wam taki wybór, oprocz standardowych rubenów, focaccii, bagietek i sałatki:
– krem z soczewicy i marchewki z kminkiem i kolendrą, niewegański – zawiera mleko i trochę masła
– quesadillas, tradycyjnie jż z serem, cukinią, szynką, kukurydzą, sosem jogurtowo-majonezowym z papryką chipotle, podawana z roszponką i winegretem musztardowo-miodowym
– tarta z pieczoną dynią, kozim serem, pomidorkami i tymiankiem
– sernik nowojorski z musem malinowym.