Nowy Bufet

NOWY BUFET
UL. MOGILSKA 15A
TELEFON 12 346 17 49
PN–PT 10.00–16.00

8 października 2019

  
Wczoraj spełniłam swoją zachciankę, która chodzi za mną już od kilkunastu miesięcy. A mianowicie, poszłam na obiad do baru mlecznego. Zamówiłam sobie zestaw za 18.90 z kapuśniakiem, kompotem i kotletem mielonym z puree z ziemniaków i buraczkami. Nie było najgorsze, ale dobre też nie. Wieczorem trochę czułam w żołądku ten przypadkowy obiad, rano także. Jestem zadowolona, że zachcianka się ziściła, ale na dłuższy czas sobie odpuszczę. I wcale nie ze względu na jakiś rodzaj pogardy – bo bary mleczne to bardzo fajne, potrzebne instytucje. Poza tym są lepsze i gorsze – mleczny mlecznemu nierówny i mnóstwo zależy od gotujących tam pań. Pewnie już tak długo sobie gotuję, że organizm przyzwyczaił się do pewnego stylu. Na ten przykład bardzo smakują mi falafele, ale jako że są smażone w głębokim tłuszczu, ich zjedzenia zawsze powoduje u mnie sensacje. Dlatego odpuściłam je sobie, z resztą wespół z frytkami belgijskimi, które działają na mnie jak killer (może coś w tym jest, bo żywię jakąś irracjonalną niechęć do odtwórcy głównej roli w filmie o tym tytule).
Ale burgerek ze Streat Slow Food zawsze na propsie!
Co do naszych propsowych propozycji, kształtują się w dniu dzisiejszym następująco:
– krem z cukinii z grzankami
– gnocchi z sosem z gorgonzoli, rukolą i pomidorami
– chili con carne – zostało jeszcze kilka porcji z wczoraj
– tarta z brokułami, suszonymi pomidorami i fetą
– sbriciolata z ricottą i czarnymi porzeczkami.