Nowy Bufet

NOWY BUFET
UL. MOGILSKA 15A
TELEFON 12 346 17 49
PN–PT 10.00–16.00

2 marca 2020

  
W ostatni weekend wywiało nas do Wrocławia. Powód, a właściwie pretekst do ponownego odwiedzenia tego wspaniałego miasta, to spektakl w teatrze muzycznym Capitol. Spektakl zatytułowany „Gracjan Pan”. Jeśli pomyśleliście o „tym” Gracjanie – Roztockim – to dobrze pomyśleliście. Nasz niedawny sąsiad (swego czasu mieszkał gdzieś niedaleko, bo widywaliśmy go często i regularnie) doczekał się przedstawienia o sobie. Brzmi abstrakcyjnie i dziwacznie? Mnie też zdumiało, że jakiś reżyser we Wrocławiu postanowił wziąć na warsztat internetowe filmiki Gracjana i przenieść w spójnej formie na deski teatru. I chociaż wydaje się to być karkołomne – sztuka ta udała się. Sala była pełna, z dostawkami, a na scenie dokazywało aż siedmiu Gracjanów w charakterystycznych fryzurach i strojach. Spektakl to coś w rodzaju Księgi Genesis Gracjanlandu – księgi opartej na jego piosnkach i spajanej głosem prawdziwego Gracjana -Demiurga z offu, który objaśnia nam swój świat. Pojawia się nawet – a jakże – piosenka o kupie, która ma około jedenastu milionów wyświetleń na YouTube. A piosenki – przearanżowane, zaśpiewane czystymi i profesjonalnymi głosami śpiewających aktorów brzmią… No właśnie – one brzmią jak zwykły pop, one wzbudzają emocje. Bo można potraktować bohatera jako wsiowego głupka, ale reżyserowi i aktorom udało się wyłonić z nich obraz osobnej, specyficznej osoby. Osoby, która ma swoją wrażliwość i swój świat. Trochę na zasadzie: „Z Gracjana się śmiejecie? Z samych siebie się śmiejecie!”
Na scenie jest nawet drzewo, które w odpowiednim momencie zamienia się w lodówkę z parówkami.
Powiem tak – nie jest to must have tego sezonu teatralnego, ale koncepcja jest bardzo fajna i na pewno nie będziecie się nudzić. Nam się podobało.
Nieodmiennie także podoba nam się Wrocław, do którego będziemy wracać co jakiś czas, zwłaszcza że małżonek ma tam kolegę z klasy, więc jest to doskonały pretekst do podtrzymywania kontaktów.
Mini urlopik skończony, pora wrócić do prozy życia. A dzisiejsza proza życia przynosi taki oto lancz:
– krem z ciecierzycy i pomidorów (niewegański)
– tajska wołowina massaman w mleczku kokosowym, z orzeszkami ziemnymi, ryżem basmati i kolendrą
– tarta z pieczonymi baklażanami, kozim serem, suszonymi pomidorami i bazylią
– tarta czekoladowa-blok, z prażonymi nerkowcami i kawałkami herbatników.