
Tak, już są. I to od jakiegoś czasu. Obserwowałam je ostrożnie i z daleka, czekając, aż cena z zaporowej zrobi się tylko wysoka. Umówmy się – ceny już nie wrócą do poziomu sprzed wojny i pandemii – postanowiłam sobie, że kiedy to szparagi osiągną 12 złotych za pęczek, wtedy zacznę je kupować na tartę. Na razie zrobiłam dziś pierwszą, a do końca tygodnia mam już obstalowane inne składniki do tart, ale od poniedziałku, a może i nawet tego piątku, zrobimy tak jak w zeszłym roku – w sezonie szparagowym będziemy robić tarty jedynie ze szparagami. W końcu tak szybko odchodzą, że trzeba dać Wam szansę, żebyście się nachapali.
Jako że obecność szparagów to ważna wiadomość, pozwolę jej wybrzmieć, nie dodając dziś innych tematów i przejdę teraz do dzisiejszego menu. Oto ono:
- toskańska zupa pomidorowa z oliwą i bazylią
- kilka porcji kremu z buraków z jogurtem
- czerwone curry z kurczakiem i warzywami, podawane z ryżem basmati
- tarta szparagowa z serem provolone i czarnuszką
- tarta czekoladowo-kajmakowa.