
Korzystałam ostatnio z platformy sprzedażowej Vinted, gdzie można kupić i sprzedać używane ciuchy, buty, perfumy. Jestem jej fanką od jakiegoś czasu i czasem coś kupuję – w sprzedawanie się nie bawię. W każdym razie – zamówiłam sobie u jednej dziewczyny zestaw czterech rzeczy, w tym zwykłą bawełnianą szarą czapkę. Paczka przyszła szybko, wszystko było tak jak trzeba, odpowiadające opisowi. Jeśli zaś chodzi o czapkę… Cóż – nie przyjrzałam się jej dokładnie na powiększonym zdjęciu. Ma ona bowiem niewielką naszywkę z przodu, której treści nie rozkminiałam – zakładałam że jest tam po prostu jakiś tam napis. No i wiecie – napis jest. Ale nie neutralny – na przodzie czapki, tuż nad moim czołem widnieje: INFLUENCER.
Wyjścia są dwa – albo po prostu odpruję naszywkę, albo pogodzę się z nową rolą i gładko wskoczę w influencerskie buty, podkreślając swoją rolę społeczną odpowiednim oznakowaniem na czole. Chociaż zważywszy na rozmiar tej działalności gospodarczej i jej lokalny zakres, wolałabym raczej naszywkę MIKROINFLUENCER. Tutaj się odnajduję i jest to influencerstwo na moją miarę.
A do INFLUENCERA kiedyś dojdziemy, metodą małych kroczków.
Będę myśleć nad wyborem opcji.
Nad lanczami na szczęście już nie muszę myśleć, bo wszystko jest gotowe. Dziś proponujemy Wam co następuje:
- botwinka ( to ta ciepła) z jogurtem, dymką i koperkiem
- makaron tagliatelle alla putanesca z oliwkami, kaparami, pomidorami, natką pietruszki i serem grana padano
- tarta szparagowa z mozzarellą i oliwą truflowa
- tarta czekoladowo – kajmakowa.