2 października 2026

Dowiedziałam się wczoraj o protestach uczniów we Francji, które zamieniły się w ogólnokrajowe zamieszki. Zaszokowało mnie to, ale tez bardzo zainteresowało. Chciałam wiedzieć, co się właściwie stało i jaka jest geneza tej sytuacji. Okazało się, że szkolnictwo średnie jest we Francji w strasznej kondycji. Najlepsze licea w najlepszych miastach mają się świetnie i są cukiereczkami systemu, ale reszta? Reszta przez braki kadrowe i brak pieniędzy radzi sobie tragicznie. Brak nauczycieli jest tak odczuwalny, że zdarzało się zatrudnianie na te stanowiska ludzi dosłownie z łapanki – wystarczyła półgodzinna rozmowa i już. Niechęć wykwalifikowanych nauczycieli powodują bardzo niskie pensje, oraz coraz gorsze warunki pracy. Oprócz młodych ludzi do edukowania i okiełznania dochodzą też warunki pracy. Mnóstwo szkół nie ma pieniędzy na remonty, na papier toaletowy i ręczniki papierowe w ubikacjach, na ogrzewanie w zimie i klimatyzację latem. A rząd ogłosił kolejne cięcia budżetowe w szkolnictwie, co było zapłonem dla protestów. Protesty przerodziły się w zamieszki, jak to często bywa, no i mamy sytuację kryzysową. Ciekawe jak administracja kraju poradzi sobie z tą sytuacją?
Czytając te informacje myślałam z lekkim rozrzewnieniem o Polsce – Tymkraju, jak mówią niektórzy – że mamy tu póki co dość spokojnie. Nie licząc oczywiście wojny za progiem i brunatnej fali w rządzie za rogiem.
Wiem, ze można wymienić litanię rzeczy, które u nas nie działają, albo działają niewystarczająco, ale póki co jest względnie stabilnie.
Skupmy się więc na pozytywach, a jednym z nich jest na pewno nasze dzisiejsze menu lanczowe, które już przedstawiam w podpunktach:

  • florencka zupa z fasoli ze szpinakiem, marchewką, pomidorami i selerem naciowym
  • kokosowe curry z dyni, batatów i ciecierzycy
  • trzy porcje makaronu fusili ze szpinakiem, gorgonzolą i grana padano
  • tarta z burakami, fetą, pestkami słonecznika i czosnkiem niedźwiedzim.