11 czerwca 2026

Wyobraźcie sobie film, w którym Kraków gra:
1) Wiedeń
2) Kraków
3) Warszawę.
Wyobraźcie sobie film, w którym niemieckiego Tygrysa gra ruski T-34 (jakby ta nazwa była dla Was abstrakcją to powiem tyle, że T-34 to po prostu Rudy 102).
Czy coś takiego mogłoby w ogóle powstać – brzmi dość dziwacznie przecież. No ale powstało w 1998 roku i woziło się na plecach komedii “C. K. Dezerterzy.”.
“Złoto Dezerterów”, o którym tu mowa, obejrzeliśmy w długi weekend. W czeskim wynajętym mieszkaniu, gdzie za darmo można było oglądać tylko YouTube. Polecieliśmy więc w “C. K. Dezerterów” i jego kontynuację. “Złoto Dezerterów” jest naszpikowane gwiazdami polskiego kina, ale ci świetni aktorzy nie mają za bardzo czego grać. Scenariusz jest pisany na kolanie, a nasz stary Kraków robi na trzech etatach za wspomniane wcześniej dwie stolice i samego siebie (przynajmniej Kazimierz to Kazimierz). Nie polecam, ale możecie w celach poznawczych zerknąć.
Jako że poszliśmy w polskie filmy, sprawdziłam, czy jest na You Tube debiut Agnieszki Holland, “Aktorzy prowincjonalni”. Okazuje się, że jest dostępny i to był nasz trzeci film, obejrzany wieczorem przed powrotem. Zawsze chciałam go obejrzeć i wtedy sobie o nim przypomniałam.
Rzecz to świetna, aż trudno uwierzyć że to debiut. Film jest dojrzały, stawia ważne pytania i pokazuje rzeczywistość zniuansowaną. Przyznaje, że był to ciężki emocjonalnie seans, ale warto było poświęcić czas na obejrzenie histori o wystawieniu “Wyzwolenia” Wyspiańskiego w niewymienionym z nazwy małym miasteczku. O chodzeniu i niechodzeniu na kompromisy, o zależności od małych, cwanych facecików (świetny epizod Jerzego Stuhra), o powolnym rozpadzie związku. To ważne i wciąż aktualne kino.
Ważne, ale inaczej, są również podstawowe potrzeby – w tym godne zaspokojenie głodu. Pozwólcie, że przyjdę Wam z odsieczą w temacie. Oto nasz lancz na dziś:

  • krem z soczewicy i marchewki z kminkiem i kolendrą w ziarnach
  • krem z białych szparagów z tłoczonym na zimno olejem rzepakowym – dostaliśmy od dostawcy gratis dwa kilo białych szparagów – przerobiłam je więc na zupę, której wyszło około 10 porcji
  • tajską wołowina massaman z orzeszkami ziemnymi, ryżem basmati, ziemniakami i kolendrą
  • kokosowe curry z dyni, ciecierzycy i batatów, ze szpinakiem, kolendrą, orzeszkami ziemnymi i ryżem basmati
  • tarta szparagowa z cheddarem i słonecznikiem.