5 sierpnia 2026

Pisze się zwykle: “z uporem godnym lepszej sprawy”, kiedy ktoś wytacza działa na jakąś drobnostkę. Ja napiszę – z uporem godnym tej właściwej sprawy zachęcam Was do skosztowania dzisiejszego głównego dania. Zrobiłam dla Was zdjęcie ilustracyjne i zapewniam, że nie zmarnowałam składników na nim uchwyconych. Zamieniłam je za to w pyszny i aromatyczny sos amatriciana, który na pewno spełni Wasze oczekiwania w stu procentach, jeśli jecie mięso. Jeśli nie, to jest tarta, zupa, focaccia, obwarzanek czy sałatka – na pewno znajdziecie coś dla siebie.
Sos amatriciana długo się gotował, naturalnie gęstniał odparowując wode z pomidorów i dzięki temu jest pełen intensywnego smaku pomidorów. Oraz – last but not least – smaku podsmażonego na oliwie guanciale.
Sami spróbujcie, a ja pod niżej zapoznam Was z pełnym menu:

  • gazpacho – chłodnik pomidorowo-paprykowy – kontynuujemy podawanie zimnej zupy drugi dzień z oczywistych względów
  • makaron linguine all’amatriciana z pomidorami, dojrzewającym policzkiem wieprzowym, oliwą i pieprzem, podawany z tartym serem pecorino Romano
  • tarta z pieczoną dynią hokkaido, fetą i pomidorkami.