20 lipca 2026

Testowałam w weekend czeski Leo Express z Krakowa do Warszawy. Bardzo przyzwoita firma kolejowa, nie powiem – pociąg wyjechał o czasie i o czasie dojechał do Warszawy. Wprawdzie czeska obsługa porozumiewa się tylko po angielsku (no i po czesku, jeśli ktoś włada), ale można się bez problemu dogadać. Po prostu pokazuje się bilet, a jeśli się chce coś zjeść/wypic, to w kieszonce każdego siedzenia znajduje się menu po czesku, polsku i angielsku. Z tym zamawianiem napojów i jedzenie jest fajnie – jak w samolocie, ale ceny dużo przystępniejsze. Możecie sobie nawet zamówić piwko, drinka i jakiś destylat. Oraz lody Häägen Danz, jakieś kanapacze, przekąski, desery. Obsługa to dwie osoby płci różnych – sprawdzają bilety, przyjmują i przynoszą do stolika zamówienia, a po dotarciu do celu podróży sprzątają pokład. Czyli konduktor, kelner i osoba sprzątająca w jednym. Ale są tylko cztery wagony, więc na każdego przypadają dwa do obrobienia.
Harmonijkowe wagony jak w tramwaju bywają tylko uciążliwe, jeśli towarzystwo z drugiego wagonu jest coraz bardziej podchmielone. Towarzystwo wybierające się na koncert SOAD, pochłaniające coraz więcej alkoholu. Efektem tego były duże garście najprzedniejszych powiedzonek na temat Czechów. Było o czeskim porno, było o NASZYM ( de facto słowackim, ale przecież to to samo, nie?) Janosiku, były zapewnienia o sympatii, kierowane w stronę pani z obsługi. Brakowało jedynie Krecika, ale gdyby nie wysiedli wcześniej, na pewno i ta ostoja czeskości byłaby grana. No boki można było zrywać, kochani. A słuchawek nie wzięłam, bo wzięłam autobiografię The Beatles, której przez weekend przeczytałam połowę. I już teraz nie mogę się doczekać powrotu do domu, żeby czytać znowu. No i śnił mi się dziś w nocy młody George Harrison – pierwszy raz jakiś Beatles.
Leo Express polecam serdecznie – sama już kupiłam bilet na za dwa tygodnie.
Zmieniając temat – dziś postanowiliśmy podbić fazkę i uraczyć Was lanczem pod tytułem: “Quesadilla”.
Cała banda prezentuje się następująco:
- krem porowo-ziemniaczany z prażonym słonecznikiem
- quesadilla – grillowana tortilla z serem, szynką, cukinią i sosem z wędzonej papryki, podawana z sałatą z winegretem
- tarta z pieczonym bakłażanem, suszonymi pomidorami, prażonymi migdałami i serem Bursztyn.