7 września 2026

Zapragnęliśmy odświeżyć sobie brytyjski serial “Rok za rokiem” z 2019 roku. Wtedy zrobił na nas ogromne wrażenie, bo najbliższą przyszłość rysował w naprawdę smolistych barwach. Tyle się wydarzył negatywnych rzeczy, że chcieliśmy sprawdzić, co z czarnych wizji scenarzystów się ziściło – trochę pamiętaliśmy, ale dużo też zapomnieliśmy.
Ponowne oglądanie rozstawiło nas w dwóch narożnikach – ja po pierwszym odcinku wiedziałam, że odbieram go dużo mocniej niż poprzednio Ina pewno nie będę w stanie obejrzeć kilku na raz. Mąż wręcz przeciwnie – parł na oglądanie cięgiem. Po trzech odcinkach wymiękłam i będzie kończył oglądanie sam.
Jest to serial naprawdę dobry, ale mi zmniejszyła się przez te lata tolerancja do doliny na ekranie i “Rok za rokiem” baaardzo obniżył mi nastrój. A z ciekawostek – przy pierwszym odcinku otwieraliśmy coraz szerzej oczy, ze zdumienia, jak wiele rzeczy udało się twórcom przewidzieć. Nie przewidzieli pandemii, ale na przykład druga kadencja Trumpa już jest. W innych kwestiach poszli trochę dalej niż obecna rzeczywistość i dlatego nie miałam przyjemności z ponownego oglądania. Oto bowiem brytyjska rodzina na skutek gwałtownych zmian na świecie, rozpada się powoli i pauperyzuje. Najsmutniejsze jest to, że świat przedstawiony to świat, w którym nikt nie chciałby żyć. A jednak wszyscy wiemy, że do takiego scenariusza zmierzamy – po pandemii w przyspieszonym tempie.
Po dwóch odcinkach ratowałam się Stanleyem Tucci we Włoszech i filmem “Paryż może poczekać”.
A teraz mąż będzie już sam oglądał – ja sobie znajdę zajęcie.
Mimo wszystko polecam, jeśli kilka lat temu przegapiliście, bo to kawał dobrego kina.
Od dobrego kina już gładko przechodzimy do dobrego jedzenia. Propozycje mamy dziś takie:

  • zupa z kapusty z pomidorami, ryżem carnaroli, świeżymi pomidorami i pesto
  • chili con Pavo – z indykiem (tym razem mielonym), fasolą i papryką, podawane z ryżem parboiled i kolendrą
  • tarta z pieczoną dynią, fetą i suszonymi pomidorami.