4 marca 2026

Małżonek wczoraj odkrył przypadkowo świat muzyki tiktokowej. Tzn. dowiedział się o istnieniu tej kategorii, go obejrzał na YouTube wywiad z Ogryzkiem – dostarczycielem takiej muzyki. Okazało się, że jego utwory mają dziesiątki milionów wyświetleń na TikToku. Z tym że nie na jego profilu, ale są wykorzystywane przez innych tiktokerów. Odbywa się to w ten sposób, że Ogryzek zrobi jakiś kawałek, a agencja promocyjna, z którą współpracuje ma za zadanie to rozpromować. Agencja płaci więc popularnym tiktokerom, żeby robiła z utworu Ogryzka podkład muzyczny do swoich nagrywek. Jesteśmy bardzo zadowoleni, że dowiedzieliśmy się wczoraj czegoś nowego, zajrzeliśmy do świata, o istnieniu którego nie mieliśmy pojęcia. Abstrahując – prowadzący wywiad i tak najbardziej był zamawiany na to, że ten młodziak kupił sobie Porsche 😆
Jestem przekonana, że dziewięćdziesiąt procent z Was po odsłuchaniu choćby jednego kawałka będzie przewracać oczami, że co to jest i jak w ogóle można to nazywać muzyką. No ale to do końca nie jest muzyka – to taki muzak, tylko nie do windy, a do TikToka. I najważniejsze w tych utworach jest trafienie w algorytm.
Mi też się nie podoba zupełnie, ale jestem dwa, a może czasem i trzy razy starsza od młodych użytkowników tej chińszczyzny. Dlatego nie zrozumiem tego do końca. Ale mam z tyłu głowy myśl, że obecne czasy to kontinuum i nie obudziliśmy się nagle po dwudziestu latach hibernacji. A druga myśl jest taka, że kiedyś i Elvis Presley i The Beatles byli wywrotowi – a dziś to bezpieczna klasyka.
Bezpieczna klasyka – ale klasyka nowobufetową – zawita dziś na Waszych talerzach. To propozycje znane i lubiane – jak piosenki:
- kokosowa zupa dahl z soczewicy i pomidorów
- chili con carne z mielonej wołowiny z papryką i fasolą, podawane z grillowaną tortillą pszenną, kolendrą i kwaśną śmietaną
- tarta z boczniakami, mozzarellą fior di latte, słonecznikiem i oliwą truflową.