6 lipca 2026

Małżonek po powrocie z Poznania miał dla mnie ciekawą wiadomość. Ponieważ jego wujek jest muzykiem i gra na klarnecie w Poznańskiej operze, żywo interesuje się muzyką klasyczną, w zasadzie to trochę nią żyje. Dowiedziałam się, a wcześniej mąż się dowiedział, że jest coś takiego jak dziecięca Eurowizja dla młodych muzyków klasycznych. Soliści grają z towarzyszeniem orkiestry, normalnie jest komisja oceniająca, która wyłania zwycięzcę. I w tym roku (nie po raz pierwszy) konkurs wygrał Polak. W czerwcu w Erywaniu wywalczył pierwsze miejsce swoją brawurową i ekspresyjną grą na akordeonie. Całą Eurowizję można sobie obejrzeć na YouTube, ale występ Michała Stochela jest naprawdę niezwykły, zresztą wszyscy uczestnicy zachowują bardzo wysoki poziom. Widziałam też dziewczynę, bodajże z Czech, która gra na dużych cymbałach i ma po dwie pałeczki w każdej ręce – odjazd.
Zwycięzca pochodzi z Zarębie koło Kolbuszowej (o Kolbuszowej wiem tyle, że pochodzi stamtąd były polityk AWS – Marian Krzaklewski). Uczy się w Przemyślu i naprawdę wymiata na akordeonie. Warto na niego popatrzeć, bo jego twarz jest niesamowicie ekspresyjna.
Na pierwszą komunię dostałam od chrzestnego takie cymbały w walizce, ale nie umiałam na nich grać, a do szkoły muzycznej rodzice nigdy mnie nie zapisali. Mieliśmy też w domu harmonię – nie wiem, skąd się wzięła, tata kiedyś przyniósł. Próbowałyśmy na niej grać, ale brak umiejętności powodował, że wychodziło tylko srogie rzępolenie.
Jak to powiązać z dzisiejszym lanczem – nie wiem i mam zbyt mało czasu żeby coś wymyślić. Tuszę, że ktoś z Was mi pomoże i wrzuci coś o koncertowym menu 🤪.
Póki co, wrzucam menu, bo czas nagli:
- botwinka z jogurtem, koperkiem i dymką
- marokański tażin z kurczaka z suszonymi morelami, prażonymi nerkowcami, bulgurem i kolendrą
- tarta z pieczoną dynią hokkaido, oliwkami liguryjskimi i kozim serem.