19 marca 2026

Kończę czytać zbiór reportaży z PRL Małgorzaty Szejner “My, właściciele Teksasu”. Ale to jest świetnie napisane. Kluczem do ludzkich serc jest tutaj niewątpliwie wrażliwość autorki i dar słuchania rozmówców. Poza tym zdania są proste, ale często brzmią poetycko. Umiejętność doboru słów, odpowiedniej składni, słowem – wszystko co składa się na styl pani Małgorzaty, tą prawią, że opisane przez nią światy są wyjątkowe. Tematy są rozpięta szeroko – od warszawskiego Supersamu, przez eksperymentalną metodę znalezienia dzieciom z domów dziecka rodziców, najbardziej kiczowatą willę w Łodzi, aż po polskiego inżyniera, który z ziemi na północnym wschodzie Polski zrobił imponujące gospodarstwo z gorzelnią, stolarnią i mnóstwem unowocześnień pionierskich jak na tamte czasy, przez funkcjonujące przez drzewa lata przed wojną Gimnazjum Polskie w Kętrzynie. Jest też grupa wędrownych artystów, z którymi autorka przemierza polskie wsie, gdzie dają darmowe przedstawienia. Czyta się szybko i lekko i czasem trudno się oderwać. A kiedy zaczęłam czytać wstęp na czytniku, po dwóch zdaniach zorientowałam się, że jego autorem jest Mariusz Szczygieł – jego stylu nie da się podrobić. Z resztą Szczygieł jest zafascynowany Małgorzatą Szejnert i na pewno jej reportaże w jakiś sposób ukształtowały jego styl.
Muszę Wam powiedzieć, że lubię od jakiegoś czasu sięgać po dawne lektury, po klasyki w swoim gatunku, po ponadczasowe dzieła. Ilość nowych wydawnictw przytłacza, a nierzadko okazuje się, że w ogóle mi się nie podobają. Jednym z większych rozczarowań była książka “Wierzyliśmy jak nikt”. A także “Przędza” Natalii de Barbaro, która po świetnej “Czułej przewodniczce” jest po prostu pretensjonalna i męcząca. Szkoda. Nie wiem, czy to kwestia tłumaczenia z angielskiego, ale dla mnie ten potoczny styl i brzydkie zdania były po,prostu nie do przejścia.”
A dzieła, które mają już stempel jakości, potwierdzony upływem czasu, to w zasadzie pewniaki.
Ostatnie zdanie potraktuję jako łącznik z Nowym Bufetem, zastąpiwszy jedynie słowo “dzieła” sleek “garmaź”.
Dzisiejszy garmaź też taki jest. Takie mamy propozycje dla Was:
- florencka zupa z fasoli – dziś jest smaczniejsza, bo ja trochę zmodyfikowałam
- toskańska zupa pomidorowa z bazylią i oliwą
- butter chicken w sosie maślano-jogurtowo-orzechowym (nerkowce), z ryżem basmati i kolendrą
- kokosowe curry z dyni, ciecierzycy i batatów, z orzeszkami ziemnymi, kolendrą i ryżem basmati
- tarta z brokułami, fetą i suszonymi pomidorami.