15 czerwca 2026

Na Prime wjechał piąty sezon Farmy Clarksona. Przyspawaliśmy się w weekend do tego dokumentu, bo jesteśmy jego fanami. Kolejna odsłona nie zawodzi – jest mnóstwo sytuacji, przy których co rusz parskałam śmiechem. Są także momenty dużych wzruszeń – związanych nie z ludzkimi, ale zwierzęcymi bohaterami.
A zupełnym odlotem jest wizyta Clarksona i Caleba – jego giermka i błazna zarazem – najpierw na targach maszyn rolniczych, a potem w dwóch gospodarstwach w Holandii. Na targach mamy okazję zobaczyć wraz z bohaterami najnowocześniejsze maszyny rolnicze, a są one tak zaawansowane i wyspecjalizowane, że przeżyłam szok. Ale prawdziwe urwanie czterech liter nastąpiło w Holandii – najpierw pojechali do właściciela ogromnego gospodarstwa, które jest wyposażone w tak zaawansowane technicznie rolnicze wynalazki, że nie tylko ja wymiękłam. Bohaterowie również zbierają szczęki z podłogi i uświadamiają sobie, że ich farma to już trochę lamus.
A potem jadą do Rotterdamu, gdzie w mieście jest pływające samowystarczalne gospodarstwo. Na górze są krowy, ktore mają tam pastwisko, a na dojenie ustawiają się same. Na niższym poziomie jest od razu mleczarnia, gdzie powstaje mleko i holenderskie sery. Energia pochodzi z odchodów krów i ze słońca. To miejsce w stu procentach autonomiczne i naprawdę robi wrażenie. Patrząc na to miałam z tyłu głowy fakt, że w naszym “tymkraju” będziemy wydobywać węgiel do 2049 roku. Warto zobaczyć i sobie uświadomić jak teraz wygląda nowoczesne rolnictwo.
Z rolnictwa biorą się produkty spożywcze, które po obróbce lądują na naszych stołach. Również i u nas poddaliśmy obróbce termicznej trochę takich produktów, czego efektem jest dzisiejsze menu:

  • botwinka z dodatkiem jogurtu, koperku i dymki
  • marokański tażin z kurczaka, z suszonymi morelami, prażonymi migdałami, bulgurem i kolendrą
  • tarta szparagowa z mozzarellą fior di latte.